Archiwa blogu

Nie takie kłucie straszne… jak je malują

Dzisiaj wyjątkowo gościnny wpis Antoniego czyli mojego wspaniałego brata.
Nie takie kłucie straszne jak je malują czyli o tym, jak krok po kroku wygląda pobieranie krwi w oczach lękliwego człowieka. Tekst jest przeznaczony głównie dla ludzi o… słabych nerwach, którzy myślą, że nigdy nie odważą się na oddanie krwi. Ja się odważyłem i do tego Was zachęcam. Nazywam się Antek i mam 28 lat, jestem informatykiem. Chciałbym Wam opowiedzieć moją historię z walką z samym sobą i pokazać, że pobieranie krwi wcale nie jest takie straszne.
Bardzo nie lubię widoku krwi, a pobierania krwi choćby tylko dla celów badań wywołuje u mnie paniczny strach. Jednak z powodu choroby brata Andrzeja postanowiłem powalczyć z samym sobą, pomóc bratu i zrobić coś dobrego, coś na co nigdy wcześniej bym się nie zdobył czyli ODDAĆ KREW.
Nigdy wcześniej nie brałem pod uwagę możliwości oddania komuś krwi właśnie z powodu strachu przed zabiegiem. Po tym, jak dowiedziałem się o chorobie brata, postanowiłem się jednak przemóc. Najpierw jednak zgodnie z sugestią brata i jego lekarzy poszedłem wykonać podstawową morfologię w celu wykluczenia białaczki (nie musiałem tego robić bo podczas pobierania krwi jest robiona morfologia, ale chciałem zrobić generalny przegląd zdrowia i mieć pewność że nie pójdę do punktu krwiodawstwa nadaremno). Wyniki były na drugi dzień. Okazały się wyśmienite – żadne z badanych parametrów nie odbiegały od normy, dzięki czemu jestem dużo spokojniejszy. Wtedy już musiałem dać się pierwszy raz ukłuć igłą…
Do punktu krwiodawstwa w Krakowie przy ulicy Rzeźniczej (jakże wymowna nazwa ;)) miałem iść w piątek, ale po telefonie do centrum okazało się, że w piątki jest największy ruch, w poniedziałek jest mniejszy (chciałem załatwić to przed pracą). Poszedłem więc do punktu krwiodawstwa w poniedziałek z rana.
Przed oddaniem krwi należy spożyć lekki, niezbyt tłusty posiłek, przez ostatnie 24h pić dużo płynów i nie spożywać alkoholu. W punkcie zjawiłem się około godziny 8 po spełnieniu wszystkich 3 warunków. W rejestracji otrzymałem ankietę dla dawcy z kilkunastoma pytaniami dotyczącymi stanu zdrowia, zagrożeniami z jakimi mogłem się spotkać, które mogą mnie wykluczyć z roli dawcy (choroby układu krwionośnego, choroby skóry, przeszczep szpiku lub organów, przetaczanie krwi, ryzykowne zachowania seksualne mogące spowodować zachorowanie na AIDS lub inne choroby przenoszone drogą płciową, po niedawnym zabiegu stomatologiczny, niedawno przebytej ciąży, przebywaniu w towarzystwie osoby chorej na chorobę zakaźną, tatuażach itp.). Pełna treść ankiety dostępna jest tutaj:  http://rckik.krakow.pl/site_media/assets/files/2012/01/17/k_osobowy_black.pdf
Podczas wypełniania ankiet zostałem zawołany do gabinetu celem pobrania próbki krwi do badań. Jedno małe, prawie niewyczuwalne ukłucie, napełnienie małej ampułki krwi i z powrotem do poczekalni.

W międzyczasie zjawiło się kilku motocyklistów ze stowarzyszenia motocyklistów Trans Południe, którzy przyszli oddać krew dla swojego kolegi, który uległ podczas weekendu wypadkowi. Większość z nich posiadała już książeczkę Honorowego Dawcy Krwi, a więc oddawali już krew co najmniej 3 razy (dopiero po trzecim razie taka książeczka jest wydawana) – widziałem, że niektórzy mieli już powbijanych naprawdę wiele pieczątek, co oznacza że oddali po parę(naście) litrów krwi!
W poczekalni czekałem na zawołanie przez lekarza. Po wejściu do gabinetu sprawdzana jest ankieta, ponawiane pytania i ewentualne uszczegółowienie pytań celem potwierdzenia braku przeciwwskazań co do możliwości oddania krwi. Po wywiadzie lekarskim idziemy do drugiej części budynku celem oddania drogocennego czerwonego płynu.
Trafiam do obszernej sali z wygodnymi skórzanymi fotelami do leżenia. Na początek myjemy dokładnie specjalnym mydłem rękę, aż po sam łokieć. Bardzo miła pielęgniarka widząc że jestem zestresowany i oddaję krew pierwszy raz (na karteczce jest zaznaczone, że jestem pierwszorazowym dawcą) podeszła do mnie z wielką wyrozumiałością, tłumacząc wszystkie czynności po kolei i zagadując mnie podczas „wysysania” ze mnie krwi.
Sala pobierania krwi w Regionalnym Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Krakowie (źródło: rckik.krakow.pl)

Sala pobierania krwi w Regionalnym Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Krakowie (źródło: rckik.krakow.pl)

Najpierw dezynfekuje moją rękę, daje mi do ręki gumową piłeczkę, zaciąga opaskę uciskową na przedramię, aby uwypuklić żyłę, a następnie wbija igłę do żyły w łokciu. I wiecie co? TO NIC NIE BOLI - czuć tylko lekkie ukłucie i tyle. Na końcu rureczki znajduje się woreczek na krew, który umieszczony jest na takiej specjalnej kołysce, która „kołysze” krew (pewnie po to by dobrze się wymieszała i nie skrzepła ale nie jestem pewien). Podczas oddawania krwi należy ugniatać dłonią gumową piłeczkę, aby szybciej napełnić woreczek.
Przewód był podłączony do urządzenia kontrolnego, które mierzy ilość i przepływ krwi. Jeśli przepływ jest zbyt mały, świecą się 2 czerwone lampki przy ikonce dłoni z piłeczką. Wtedy trzeba robić to co ikonka nakazuje – czyli gnieść piłeczkę ;). Przy pomocy innej lampki widać ilość zebranej krwi. Widziałem jak szybko lampka zmienia swoje położenie na coraz wyższy poziom i nim się spostrzegłem, urządzenie wydało dźwięk „fanfar” oznaczający pełny woreczek 450 ml krwi :) Tak dzielnie gniotłem piłeczkę, że ani razu nie było alarmu zbyt niskiego przepływu.
Po oddaniu krwi zszedł wielki stres, a ja ponoć trochę zbladłem, więc na polecenie pielęgniarki poleżałem 5 minut na fotelu (bardzo wygodnym) celem zebrania sił. W międzyczasie pielęgniarka odłączyła mnie od aparatury i woreczka, wyciągnęła igłę, zakleiła ją plastrem uciskowym. Poniżej zdjęcia sexy-plasterków na rękach :) – na jednej po pobieraniu próbki krwi do badań, na drugiej opaska uciskowa z ręki, z której pobierano krew.
Moja lewa ręka (pobieranie krwi)

Moja lewa ręka (pobieranie krwi)

Moja prawa ręka (po badaniach)

Moja prawa ręka (po badaniach)

Po kilku minutach powoli wstałem i poszedłem na „posiłek regeneracyjny” do pobliskiego bufetu dla dawców. Do wyboru kawa lub herbata oraz ekwipunek na wynos:
  • 8 czekolad (do wyboru mleczna lub gorzka – ja wziąłem po 4 obydwu typów)
  • konserwa
  • soczek
Posiłek regeneracyjny (2 czekolady już zjadłem - jedną sam, drugą poczęstowałem współpracowników w pracy)

Posiłek regeneracyjny (2 czekolady już zjadłem – jedną sam, drugą poczęstowałem współpracowników w pracy)

Zgodnie z zaleceniem pielęgniarki wypiłem mocno słodzoną herbatę i zjadłem 2 rządki czekolady mlecznej i udałem się ponownie do rejestracji. W niej otrzymałem zwolnienie z pracy (z którego nie skorzystałem gdyż dobrze się czułem) oraz wskazałem osobę, dla której przyszedłem oddać krew – czyli mojego brata (wystarczy podać imię i nazwisko i nazwę szpitala gdzie przebywa biorca). Otrzymałem odpowiednie zaświadczenie potwierdzające oddanie krwi na rzecz wybranej osoby.
Uczucie jakie pojawiło się po oddaniu krwi ciężko jest w skrócie opisać: ulga, że stres się skończył i że wcale nie było to takie straszne, radość i wzruszenie że tak małym czynem mogę komuś uratować życie (w szczególności kochanego brata), duma że udało mi się ze sobą wygrać, że dałem radę. A potem kolejne wzruszenie, gdy wysłałem bratu informację, że w Krakowie czeka na niego krew od brata :)
Czy miałem chwilę zwątpienia i chciałem uciec? TAK, ale tylko przez chwilę, dopóki nie przypomniałem sobie dla kogo tu przyszedłem (i nie jest wcale ważne że akurat dla brata, bo mogłoby to być dla kolegi z pracy, sąsiada lub anonimowego biorcy, który po prostu potrzebuje tej krwi do przeżycia). A wszystko przez to, że miałem zbyt dużo czasu na myślenie w poczekalni w oczekiwaniu na wywiad lekarski. Potem mi już przez myśl nie przeszło, aby uciec z fotela pomimo że strach był (choć niepotrzebnie bo nie było się czego bać).
Co zyskujesz oddając krew?
  • podstawowe badanie krwi (morfologia)
  • badanie krwi na obecność wirusów (np. HIV, WZWB typu B i C itp.)
  • książeczkę Honorowego Dawcy Krwi (dopiero po 3 donacji), która uprawnia do wielu zniżek (np. w schroniskach PTTK, komunikacji miejskiej, wielu prywatnych firmach)
  • tzw. krew-kartę z grupą krwi (po 3 donacji) czyli jedyny oficjalny dokument, który może być brany pod uwagę przez ratowników medycznych podczas akcji ratunkowej (nie jest nim np. naklejka z grupą krwi na dowodzie osobistym)
  • odrobinę słodyczy nie tylko na osłodę ale na regenerację krwi (żelazo w czekoladzie pomaga szybciej wyprodukować ubytek krwi)
  • dzień wolny od pracy ;) (dla leniuchów)
  • uczucie dumy, radości z przełamania swoich lęków
  • poczucie dumy, radości, satysfakcji że przez tak niewielki i nieuciążliwy zabieg właśnie komuś uratowaliśmy życie (zrozumie to dopiero ktoś kto to przeżył)
Po oddaniu krwi:
  • powinniśmy nie nadwyrężać ręki przez ok. 3 dni aby nie powstały sińce w miejscu pobierania krwi
  • przez 12 godzin od donacji nie pracować na wysokościach, jeździć samochodem, wykonywać prac, które wymagają skupienia i precyzji
  • zdejmujemy opaskę uciskową z ręki po ok. 2h (nie ma praktycznie śladów – tylko 2 kropeczki po ukłuciach na obydwu rękach)
  • po ok. 3 dniach możemy zgłosić się do punktu krwiodawstwa celem otrzymania pełnych wyników badań krwi i grupy krwi
  • za 2 miesiące (mężczyźni) lub za 3 miesiące (kobiety) możemy ponownie wrócić z kolejną dawką krwi dla potrzebujących ;)
Pobieranie krwi naprawdę nie boli, choć tak może się wydawać. Ale nawet dla tak strachliwej osoby jak ja było to naprawdę miłe, przyjemne wydarzenie, którego długo nie zapomnę. I już teraz myślę o kolejnym razie. Naprawdę!
Więcej informacji dla dawców krwi możecie znaleźć tutaj: http://rckik.krakow.pl/jak_oddac_krew/
PS. Pozdrawiam serdecznie Panią pielęgniarkę, która w wyrozumiały sposób pomogła mi przetrwać mój pierwszy raz. To dzięki Pani przyjdę z krwią niejeden raz :)
Pozdrawiam
Antek
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.